Siena zapewniła sobie miażdżące zwycięstwo. Czas wydostać się z bagna

Rozmiar tekstu: A A A

Wreszcie. Wreszcie nadeszło wyraźne, w pełni zasłużone zwycięstwo, obfitujące w gole. Wreszcie Artemio Franchi znów mógł się cieszyć. Wreszcie kibice Bianconeri, którzy mimo zimna nie zrezygnowali ze swojej pasji, opuszczali stadion pełni entuzjazmu, oklaskując drużynę zamiast ją wygwizdywać. A lista tych "wreszcie" mogłaby być jeszcze dłuższa, biorąc pod uwagę wszystkie "pierwsze razy" z niedzieli: dublet Tommaso Andolfiego, powrót Niccolò Giannettiego zakończony golem, pierwsze domowe trafienia Jacopo Ciofiego i Alessandro Mastalliego, ponownie bezbłędnego z jedenastu metrów i coraz wyraźniej będącego punktem odniesienia dla zespołu.

Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!

To właśnie taką Sienę, rozbijającą Orvietanę, chcą oglądać kibice Robur. Pierwsza połowa była zablokowana, ale posłużyła podopiecznym Tommaso Bellazziniego do odebrania rywalom energii. Druga część spotkania to już koncert gry Bianconeri, którzy zdobyli aż pięć bramek, niemal jedną trzecią całego dotychczasowego dorobku bramkowego zespołu (16). Rozmiary porażki Orvietany mogły być jeszcze większe, gdyby Mirco Lipari i Niccolò Nardi byli odrobinę bardziej precyzyjni i mieli więcej szczęścia.

Szkoda tylko rzutu karnego sprezentowanego przez Mattię Michielana, który wykorzystał Giammarco Caon i na kilka minut sprawił, że trybuny znów obawiały się kolejnej straconej okazji. To błędy, których należałoby unikać, ale mogą się zdarzyć, gdy rozgrywa się dopiero drugi mecz po bardzo długiej przerwie, nie ma się jeszcze dwudziestu lat i potrzeba czasu, by dorosnąć. Prawdą jest, że Orvietana po golu na 2:1 rozpadła się jak domek z kart, jednak Robur i tak należy się uznanie za solidną grę w defensywie i skuteczne ograniczenie tak często wspominanego Giammarco Caona, który co prawda trafił do siatki, ale jedynie z jedenastu metrów. Na marginesie warto dodać, że napastnik Biancorossi zrównał się z dorobkiem 11 bramek z Edoardo Marzierlim z Grosseto, który w niedzielę nie wystąpił, ale nadal prowadzi w klasyfikacji strzelców grupy.

Zwycięstwo nad Orvietaną nadało dodatkowej wartości, i tak cennemu, remisowi wywalczonemu na boisku Tau Altopascio oraz wydłużyło serię meczów bez porażki do trzech. Krok po kroku dystans Robur do strefy play off, będącej oficjalnie deklarowanym celem sezonu, zaczyna się zmniejszać. Ostatnie punkty zdobyte przez zespół, przy sprzyjających wynikach na innych boiskach, począwszy od domowego potknięcia Prato z Camaiore, zmniejszyły stratę do trzech pozycji w tabeli. Cztery punkty dzielą natomiast Sienę od Foligno, które pokonało króla rozgrywek Grosseto, potwierdzając, jak trudnym obiektem dla wszystkich jest stadion Enzo Blasone.

iconautor: MentiX

icon 13.01.2026

icon09:29

iconźródło: lanazione.it

iconfoto: ACR Siena 1904











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy