Nunes: Jestem gotowy wrócić na boisko

Rozmiar tekstu: A A A

"Zatrzymanie się na półtora miesiąca nie było łatwe, ale koledzy z drużyny i sztab byli zawsze blisko. Teraz czuję się dobrze, mam wielką chęć powrotu na boisko i jestem gotowy do gry od pierwszej minuty, nawet jeśli oczywiście trener o tym zdecyduje".

Gabriel Nunes jest gotowy do powrotu po kontuzji uda doznanej w pierwszej połowie meczu z Tiferno. Brazylijski pomocnik w wywiadzie dla Canale 3 opowiedział o swojej karierze, zaczynając od początków w młodzieżowych drużynach Cruzeiro i od debiutu w brazylijskiej Serie B, aż po debiut A w Portugalii w koszulce Boavisty. Potem powrót do Brazylii, bo "po kontuzji kolana byłem, zawsze byłem sam i chciałem wrócić do rodziny".

W 2019 roku postanowił zwiedzić kraj swojego dziadka, Włochy, a po testach w Lecco wybrał Padovę, miasto swojego agenta i przyjaciela Antonio Giorgianniego.

"Wziąłem swój włoski paszport, zrobiłem dwumiesięczny test w Padovai, który poszedł dobrze, trener Mandorlini bardzo mi pomógł. Szkoda z powodu wirusa, w play-offach rozegrałem tylko dwa mecze i nie pokazałem zbyt wiele swoich umiejętności".

To, że jego atutami jest siła fizyczna, dobra wizja gry, odbiór i strzał na bramkę, zademonstrował w debiutanckim meczu Sieny.

"Moją ulubioną rolą jest środkowy skrzydłowy, ale pasuję też do pomocnika lub ofensywnego pomocnika", wyjaśnia rodowity piłkarz z Andreadina (małego miasteczka niedaleko São Paulo), który dobrze dogaduje się z całą grupą, ale szczególnie z Agnello ("jest jak Brazylijczyk"), a także Sartor i Forte. Marzenie? Gra w Serie A, naśladowanie ścieżki Juniora Messiasa.

"W międzyczasie skupmy się na tym sezonie. Jestem tutaj szczęśliwy i w przypadku awansu do Serie C chciałbym zostać. Wszyscy znają Sienę w Brazylii, kiedy nadeszła propozycja, nie zastanawiałem się dwa razy. Jest jeszcze Gilardino. Nie, naprawdę nie mogłem odmówić."

iconautor: MentiX

icon 23.11.2020

icon13:19

iconźródło: sienaclubfedelissimi.it

iconfoto:











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy