Komentarze pomeczowe: Gill Voria
Po efektownym zwycięstwie 5:2 nad Camaiore trener Sieny, Gill Voria, nie ukrywał mieszanych odczuć. Choć wynik może sugerować pełną kontrolę nad spotkaniem, szkoleniowiec zwrócił uwagę na momenty dekoncentracji, które mogły drogo kosztować jego zespół. W pomeczowych wypowiedziach szkoleniowiec podkreślił jednak charakter drużyny, indywidualne przykłady do naśladowania oraz znaczenie mentalności w kontekście zbliżających się play-offów.
Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!
STRACONE GOLE: "Złościłem się pod koniec pierwszej połowy. Straciliśmy gola po kontrataku po naszym rzucie wolnym, robiąc coś, czego nigdy nie próbowaliśmy, a zaraz potem zasnęliśmy przy wyrzucie z autu. To, co powiedziałem chłopakom, to że różnica dla tych, którzy chcą wygrywać, właśnie tam się kryje, w umiejętności zarządzania takimi momentami. Poza tym nie mam nic do zarzucenia mojej drużynie".
PRZECZUCIA: "Pierwsza połowa była skomplikowana, ponieważ oni zaczęli mocno, z dużą gwałtownością. Bałem się tego meczu, pamiętając Fezzanese z zeszłego roku. Potem zabrakło nam kilku zawodników, w ostatniej chwili także Cavallariego. To były sygnały, które mnie niepokoiły".
POCHWAŁY DLA WZORCÓW DO NAŚLADOWANIA: "W piątek trening podobał mi się mniej. W sobotę powiedziałem więc chłopakom, żeby wzięli za przykład dwóch zawodników w szczególności, Mastalliego i Giannettiego. Jestem bardzo szczęśliwy, że Giannetti wszedł i zrobił różnicę. Nigdy nie mówię o jednostkach, dziś robię to nie przez dublet Niccolò, ale przez przykład, przez to, jak zawsze trenuje, nawet jeśli gra mało. Zawsze jest pierwszy, żeby ciągnąć ten wózek. Giannetti, Mastalli, a do tego dodaję Sommę, podczas treningów nigdy nie odpuszczają. Słuszne jest oddanie uznania osobie, która grała na wysokich poziomach, jest z Sieny i bardzo zależy jej na Sienie. To są przykłady do naśladowania. A potem strzelił gola ze stałego fragmentu tak jak ja to robiłem. Idźcie obejrzeć Montevarchi Siena z roku awansu, jest mniej więcej podobny".
CALAMAI: "Brakuje mu solidności, tej dorosłej zadziorności, tego słynnego cwaniactwa. Jednak rozegrał bardzo dobre spotkanie, był zdyscyplinowany. Zrobił swoje".
DRUGIE MIEJSCE: "Czy wszystko pozostało bez zmian? Jest jeszcze jeden mecz, zagrajmy go i zobaczymy, co się stanie. Ważne jest, żeby dotrzeć do play-offów z bardzo wysokim morale".
ŻÓŁTA KARTKA DLA CIOFIEGO: "Dostał sporo ciosów, miał specjalne traktowanie i nie czuję potrzeby, żeby go karcić".
RZUTY KARNE: "Za każdym razem to udręka, prawie wolę, żeby ich nam nie przyznawali (śmiech - przyp. red.). Zazwyczaj nie patrzę na wykonywanie karnego, ale ostatnie oglądałem i były pudłowane, więc tym razem powiedziałem, popatrzę. Poszło dobrze".
CAMAIORE: "Atmosfera jest świetna, przyjęli nas dobrze, od początku nam gratulowali i schodziliśmy przy oklaskach. W piłce często bywa odwrotnie. Gratuluję im i mam nadzieję, że się utrzymają".