Kłopoty przed derbami z Grosseto
Andrea Di Vincenzo otrzymał jeden mecz zawieszenia po niedzielnej czerwonej kartce. Młody bramkarz Bianconerh, który w 63. minucie zbyt pochopnie opuścił pole karne, po czym sfaulował przeciwnika, opuści więc tylko wyjazd do Grosseto. Tak "tylko" w cudzysłowie: w najbardziej wyczekiwanym derbowym starciu sezonu, w meczu, który ze względu na jakość kadry rywala zapowiada się jako najtrudniejszy w roku, na boisku lidera, prawdziwego "pancernika ligi", Robur wyjdzie, chyba że Cristian Paolucci wróci w ekspresowym tempie, z młodziutkim Giovannim Palazzim w bramce: 16 lat skończy 28 grudnia, sieneńczyk z krwi i kości, który w takim przypadku będzie miał za cztery dni rolę ogromnego ciężaru i jednocześnie zaszczytu.
Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!
Kibice Bianconeri stoją za nim murem, pokazali to już w niedzielę, zresztą trudno sobie wyobrazić inaczej, a koledzy z drużyny będą musieli mu pomóc, zwłaszcza biorąc pod uwagę, jak strategiczna jest rola bramkarza w systemie Tommaso Bellazziniego. A przecież moment sam w sobie był już delikatny: jeśli porażka w Foligno wywołała falę krytyki, to ta z San Donato Tavarnelle dolała oliwy do ognia. Na oczekiwaną reakcję (i zwycięstwo) kibice się nie doczekali, drużyna wyglądała na zagubioną, prawdopodobnie wciąż porażona poprzednią przegraną, i nie potrafiła skrzywdzić rywala, który wygrał dzięki fizyczności, na boisku i mentalnie.
W ten sposób, z drugiego miejsca sprzed kilku tygodni, Bianconeri spadli na siódme, dziesięć punktów za zespołem, który odwiedzą w niedzielę, tym Grosseto, które ma na koncie osiem zwycięstw z rzędu, często w efektownym stylu. A jeśli celem klubu jest "przywrócić entuzjazm, bawić, zrobić lepszy wynik niż w poprzednim sezonie", to na ten moment nie zgadza się to ani z liczbami, ani z nastrojem wokół drużyny.
Oczywiście, sezon jest długi i może przynieść wiele niespodzianek, kurs można jeszcze odwrócić. Ale Robur potrzebuje natychmiastowej reakcji (choćby charakteru, bo na stadionie Carlo Zecchini dla wszystkich łatwiej jest przegrać niż wygrać), by móc znów pracować spokojnie i z naciskiem na gaz od kolejnego tygodnia. A właściciele, którzy skłonni są częściej rozmawiać z kibicami niż z mediami, powinni interweniować tam, gdzie to konieczne, mimo że trudno w to uwierzyć tym, którzy pamiętają zeszłoroczne metody działania.