Giannetti: Gole odmieniły mój sezon, mam nadzieję strzelić kolejnego przeciwko Prato

Rozmiar tekstu: A A A

Cztery gole i asysta w dwóch meczach. Niccolò Giannetti stał się liderem Siena FC. Teraz marzy o finale play-offów. "Bardzo zależy mi na osiągnięciu ostatniego wyznaczonego celu i dokończeniu dzieła. W Prato będzie trudno, musimy być świadomi swoich możliwości".

Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!

To właśnie Niccolò Giannetti ustalił wynik na 3:3 w ostatnim meczu na stadionie Lungobisenzio. Był to ważny gol dla drużyny, która w samej końcówce wywalczyła cenny punkt w bezpośrednim starciu i przedłużyła serię meczów bez porażki, kontynuowaną aż do końca sezonu. Był to również przełomowy moment dla samego napastnika ze Sieny, który od tamtej chwili całkowicie odmienił swój sezon. Dziś, odrodzony i coraz ważniejszy dla zespołu, marzy o kolejnej wielkiej chwili, aby zapewnić swojej Robur ostatni cel, czyli finał play-offów.

"W Prato już strzeliłem gola i mam nadzieję zdobyć kolejnego. Najważniejsze jest odpowiednie podejście do meczu. Jesteśmy zmotywowani i wiemy, że to dla nas szansa. Gramy na ważnym stadionie przeciwko bardzo silnej drużynie, więc motywacji nam nie brakuje. Chcemy domknąć pewien etap i zakończyć pracę, którą budowaliśmy przez długi czas. To najpiękniejszy mecz, jaki mogliśmy rozegrać, będzie świetnym sprawdzianem. Czego należy się obawiać? W ostatnim spotkaniu zaczęli imponująco, grając przez pół godziny na poziomie wyższej kategorii. Musimy umieć wytrzymać ich napór i odpowiednio reagować, by później ruszyć do ataku w otwartej grze. Musimy jednak pamiętać, że to mecz, który może potrwać nawet 120 minut. Nie możemy się bać, ale musimy być świadomi, że mamy wszystkie atuty, co pokazaliśmy już w lidze. Oczywiście musimy też zwracać uwagę na detale". - powiedział Niccolò Giannetti.

Cztery gole i asysta w dwóch ostatnich meczach wystarczą, by opisać formę Niccolò Giannettiego, który mimo niemal 34 lat na boisku wciąż wygląda jak młody chłopak.

"Te mecze odmieniły mój sezon. Wejść w Camaiore i strzelić dublet, a potem wyjść w podstawowym składzie i zdobyć kolejne dwa gole, to było niesamowite uczucie. Można powiedzieć, że po tych dwóch spotkaniach sezon nabrał zdecydowanie pozytywnego kierunku. Trener wystawił mnie obok Andolfiego i bardzo dobrze się z nim rozumiem. To silny fizycznie zawodnik, który potrafi tworzyć przestrzeń i walczyć na boisku. Już na treningach widzieliśmy, że dobrze się uzupełniamy i udało nam się przenieść tę współpracę na mecze. Każdy, kto gra obok niego, zawsze na tym korzysta". - wyjaśnił napastnik.

Po remisie z Trestina trener Gill Voria skierował wszystkie oklaski kibiców właśnie do napastnika. Był to wyraz uznania za pracę wykonaną w trakcie sezonu.

"To był piękny moment, trochę się wzruszyłem, bo odebrałem to jako docenienie mojej pracy. Zawsze staram się być gotowy, a kiedy mi się to udaje, daje mi to ogromną satysfakcję. Dziękuję trenerowi. To nie był łatwy sezon, ale razem z nim naprawiliśmy wiele rzeczy i dał mi szansę gry. Nasza relacja zaczęła się jeszcze w poprzednim roku. Ufa mi, a ja starałem się odwdzięczyć. Łączy nas wyjątkowa więź. Cieszę się, że wrócił i że tak dobrze sobie poradził. Teraz spróbujemy dokończyć to dzieło". - stwierdził.

Sezon Niccolò Giannettiego był prawdziwą huśtawką nastrojów. Początkowo znajdował się na marginesie projektu Tommaso Bellazziniego, który praktycznie w ogóle na niego nie stawiał, często nawet nie wpuszczając go z ławki rezerwowych. Po przyjściu Gilla Vorii napastnik zaczął jednak odgrywać coraz ważniejszą rolę. Znacznie poprawił też swoją skuteczność, osiągając średnią jednego gola co 67 minut, najwyższą w drużynie.

"To był trudny sezon. Zaczynałem poza projektem i ciągle musiałem gonić sytuację. Musiałem udowadniać rzeczy, których wydawało mi się, że nie muszę udowadniać, ale postawiłem sobie za cel pozostanie tutaj, bo wiedziałem, że mogę pomóc zarówno na boisku, jak i poza nim. Zawsze starałem się zachowywać profesjonalnie. Były momenty, kiedy było ciężko. Gdy w moim wieku przez kilka meczów z rzędu nawet nie wchodzisz na boisko, trudno utrzymać koncentrację i motywację, ale ostatecznie takie podejście się opłaciło. Zrozumiałem, że nie ma dróg na skróty, jest tylko ciężka praca i zaangażowanie. Oczywiście potrzebne jest też trochę szczęścia, ale nigdy się nie poddałem. Ogólnie bilans jest pozytywny. Mogło być gorzej, ale teraz najbardziej zależy mi na osiągnięciu ostatniego wyznaczonego celu, czyli wygraniu play-offów". - stwierdził.

Najpierw jednak musi zakończyć się sezon, a dopiero później przyjdzie czas na myślenie o przyszłości.

"Mój kontrakt wygasa. Teraz chcę dobrze zakończyć sezon i wszyscy skupiamy się na boisku, a później zobaczymy i porozmawiamy o przyszłości. Jeśli dojdziemy do porozumienia, świetnie. Jeśli nie, życie będzie toczyć się dalej. Nadal czuję się dobrze, ale kiedy wróciłem do Sieny, zrobiłem to z zamiarem zakończenia tutaj kariery". - zakończył Niccolò Giannetti.

iconautor: Anusz

icon 08.05.2026

icon16:45

iconźródło: gazzettadisiena.it

iconfoto: Siena FC











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy