Cavallari: Kluczowe zwycięstwo, by ruszyć od nowa
Dwa dni po skromnym, ale bardzo ważnym zwycięstwie na boisku Terranuova Traiana, Siena odzyskała spokój i jedność. Przy debiucie Gilla Vorii na ławce trenerskiej, po zwolnieniu Tommasa Bellazziniego, Bianconeri zdobyli trzy niezwykle cenne punkty w meczu odczuwanym niemal jak derby. Gościem programu Da Bordo Campo był obrońca Daniele Cavallari, który wrócił do aktualnej sytuacji zespołu, swojej decyzji o pozostaniu w Sienie oraz trudności przeżywanych na początku sezonu, opowiadając z dużą świadomością o nowym kierunku sportowym i perspektywach na przyszłość.
Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!
Cavallari wyjaśnił, że decyzja o pozostaniu w Sienie była naturalna i wynikała z silnej więzi zbudowanej w poprzednich sezonach oraz z dobrego samopoczucia w środowisku Bianconeri.
"Powiedzmy, że decyzja była bardzo prosta, ponieważ już w zeszłym roku, a także wcześniej w Eccellenza, czułem się tutaj bardzo dobrze, więc nie mogłem nie przyjąć propozycji pozostania na kolejny sezon".
Obrońca opowiedział następnie o trudnym okresie na początku rozgrywek, gdy miał niewiele minut na boisku, podkreślając, jak kluczowa była codzienna praca, by odzyskać pewność siebie i regularność.
"Na pewno nie było łatwo i nie było to przyjemne, ale nigdy nie straciłem nadziei. Zawsze ciężko pracowałem w tygodniu, nawet gdy inni mieli dzień wolny, ja chętnie przychodziłem na boisko, żeby zrobić coś więcej. Teraz dostałem trochę więcej przestrzeni i mam nadzieję także na większą ciągłość".
Nie zabrakło też odniesienia do słów wsparcia ze strony przyjaciela i byłego kolegi z drużyny, Enrico Biancona, który publicznie bronił jego wartości.
"Z Enrico mamy kontakt, gdy przyjeżdża, staramy się spotykać. To mój przyjaciel i dziękuję mu za te słowa. On wie, jaką mam do niego sympatię, więc sprawia mi to przyjemność".
Przechodząc do zwycięstwa z Terranuova Traiana, Cavallari podkreślił trudność wyjazdu i wagę tego wyniku w niełatwym momencie dla Sieny.
"To drużyna będąca na fali, miała za sobą osiem meczów bez porażki. Trudny teren, rywal w dobrej formie, a my przechodziliśmy moment spadku dyspozycji, zwycięstwo tam nie było oczywiste. Najważniejsze było wygrać i zdobyć trzy punkty, w taki czy inny sposób".
Mówiąc o pierwszym wpływie nowego trenera Gilla Vorii, obrońca zaznaczył, że nie doszło do rewolucji taktycznej, a jedynie do kilku korekt, głównie w fazie ofensywnej.
"Gill starał się niczego nie wywracać do góry nogami, z tyłu zostaliśmy przy trójce obrońców, bo według niego dawało to większą stabilność. Chciał dodać nam więcej pionowości i szybkości w ataku na bramkę. W pierwszej połowie i na początku drugiej mieliśmy też okazje, by podwyższyć wynik".
Zdaniem Cavallariego kluczowe było przede wszystkim nastawienie zespołu, zwłaszcza w meczu, w którym warunki boiskowe i napięcie wymagały ducha poświęcenia.
"Czasami gra schodzi na drugi plan, jeśli brakuje odpowiednich motywacji. Gdy drużyna wychodzi na boisko zdeterminowana, zwarta i zdecydowana, nawet popełniając błędy techniczne, zawsze daje dobrą postawę. To nastawienie robi różnicę".
Symboliczny był także wspólny uścisk po końcowym gwizdku, świadczący o jedności zespołu.
"Wiedzieliśmy, jak ważny jest ten mecz. Trener nie nakładał na nas presji, zostawił nam wolne głowy. Po końcu meczu wszyscy byliśmy szczęśliwi, przytuliliśmy się i zamieniliśmy kilka słów".
Patrząc na tabelę, Cavallari apelował o ostrożność, świadomy wyrównanego poziomu ligi.
"Tabela jest bardzo krótka, trzeba uważać, bo kilka porażek wystarczy, by szybko spaść. Pozostajemy pozytywnie nastawieni i patrzymy w górę, ale pamiętamy, że wszystko jest bardzo blisko".
Wśród niespodzianek sezonu obrońca wskazał właśnie Terranuova Traiana, a wśród rozczarowań Gavorrano.
"Terranuova mnie zaskoczyła, piąte miejsce w tabeli to świetna pozycja, nie spodziewałem się ich tak wysoko. Rozczarowaniem może być Gavorrano, które zazwyczaj zawsze buduje solidny zespół".
To właśnie Follonica Gavorrano będzie kolejnym rywalem Sieny, mecz, który Cavallari zapowiada jako bardzo trudny.
"To będzie ciężkie spotkanie, bo mają piłkarzy o ligowej jakości i dużych umiejętnościach. Na pewno będzie to skomplikowany mecz, potem zobaczymy, co powie boisko. Z Bianchim miałem kontakt, niestety jest kontuzjowany. Od czasu do czasu rozmawiam też z Pescicanim, z którym w zeszłym roku bardzo się zaprzyjaźniłem".
Na koniec obrońca odniósł się do swoich celów osobistych po sezonie rozpoczętym w innych realiach niż poprzedni, gdy był filarem defensywy i kapitanem zespołu.
"Na początku roku każdy stawia sobie za cel rozegranie jak największej liczby meczów, dobrą grę i może strzelenie kilku goli. Teraz moim celem jest odzyskanie ciągłości i pewności siebie. Gole zawsze pozostają marzeniem, nawet jeśli w zeszłym roku nie udało mi się żadnego zdobyć. Czy wyznaczam sobie konkretną liczbę bramek? Nie, nigdy nie stawiam sobie konkretnego celu liczbowego".